poniedziałek, 2 maja 2016

Od Maksa

- Jest jeszcze czas... wymyślimy coś. - stwierdziłem.
- Ciekawe co... - mruknęła cicho.
- Na przykład... twoja babcia zamieszka na ten czas u ciebie.
- To się nie uda, ona za mną nie przepada a poza tym, nigdy nie zostawi swojego mieszkania samego. - wydusiła i ponownie zaczęła płakać.
- No to zamieszkasz u mnie. Powie się twoim rodzicom że mam 18 lat, jestem twoim dobrym przyjacielem... albo po prostu poproszę ciocię żeby poudawała że ze mną mieszka i że będzie się nami opiekowała. - zaproponowałem cały czas ją przytulając.

?

Od Esther

- Ale... Jak tu nie płakać...- rozwyłam się jeszcze bardziej, przytulając do niego. 
- Kiedy musisz wyjechać...?- wyszeptał.
- Za tydzień- wychlipałam.

?

Od Maksa

- Że co? - zmarszczyłem lekko brwi. - Ale... - przejechałem dłonią po włosach. - Nie możesz mieszkać sama?
- Nie, pytałam ale się nie z-zgadzają. - zająknęła się i pociągnęła nosem.
- Ale nie płacz... - przytuliłem ją.

?

Od Esther

Pociągnęłam nosem.
- Rodzice wyjeżdżają na rok do Hiszpanii, a mnie żeby nie brać ze sobą, zostawiają u cioci, która mieszka 50km stąd. Będę tutaj tylko tyle, co do szkoły- wytłumaczyłam.

?

Od Maksa

Postanowiłem iść do psiego parku, lecz zauważyłem Esther. Miała czerwone oczy od płaczu, bez zastanowienia podszedłem do niej i kucnąłem.
- Hej, co się stało? - spytałem przyciszonym głosem.

?

Od Esther

Nicolas podejrzanie długo się nie odzywał. No cóż, może to w sumie i dobrze. Jednak dzisiaj oświadczyli mi, że muszą wyjechać do pracy do Hiszpanii, ma to trwać rok. Wiedzieli, że nie będę chciała wyjeżdżać z kraju, więc załatwili mi na ten czas mieszkanie u cioci, która mieszka 50km stąd. Co tu dużo mówić, będę bywać w tym mieście tylko do szkoły. Potem ze szkoły od razu do niej. Życie mi się chyba zawaliło, ale rozumiałam ich. W sumie lepsze to, niż zostawić to wszystko. Miałam ochotę się rozpłakać. Pojechałam do schroniska i wzięłam jednego psa na spacer. Podczas ostatniego naszego spotkania, bardzo się ze mną zaprzyjaźnił, o ile mogę to tak nazwać. Usiadłam gdzieś po drzewem, wycierając łzy. Pies położył się obok, kładąc głowę na moich kolanach. Zaczęłam go głaskać. Nagle usłyszałam czyjeś kroki.

?

Od Maksa

Dziewczyna zniknęła za drzwiami a ja ruszyłem w stronę mojego domu. [...] Następnego dnia postanowiłem iść się przejść, jak co dzień po śniadaniu. Wziąłem dwa psy ze schroniska (Tak, często to robię) i rzucałem im patyk w stronę wody. Fajne było widzieć te uradowane mordki. Zaczynałem się też poważnie zastanawiać nad wzięciem jednego do siebie, nie lubię jak jest w domu tak pusto... nikt na ciebie nie czeka...

?

Od Esther

- Dobranoc...- wyszeptałam i objęłam go wokół szyi, przytulając się.
Maks po chwili również mnie przytulił. Gdy się puściliśmy podeszłam do drzwi. Pomachałam mu i weszłam do środka.

?

Od Maksa

Spojrzałem w niebo, ani jednej chmurki świetnie było widać gwiazdy. Po kilkunastu minutach doszliśmy do domu Esther. Stanęła na jednym stopniu i odwróciła się w moją stronę, dzięki temu była równa ze mną. Centralnie przed sobą miałem te jej śliczne oczy.
- No to co... dobranoc. - uśmiechnąłem się lekko.

?

Od Esther

Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Okej, niech ci będzie. Widzę, że i tak nie dałbyś mi spokoju- zaśmiałam się cicho i poszliśmy odprowadzić psy. 
Potem powoli szliśmy chodnikiem, który oświetlały jedynie uliczne lampy. Na szczęście, noc nie była za bardzo zimna. Wiał tylko delikatny, chłodny wiaterek. Na niebie nie było ani jednej chmurki i jak na dłoni było widać gwiazdy. 

?

niedziela, 1 maja 2016

Od Maska

- Założę się że już żałuje że stracił tak cudowną dziewczynę... - wyszeptałem.
Siedzieliśmy tak dość długo, niestety trzeba było odprowadzić psy, zrobiło się też ciemno.
- Ciemno się zrobiło... - Westchnąłem.
- Racja. - zrobiła to samo. - Chyba będę musiała wracać do domu...
- Odprowadze cię. - zaproponowałem.
- Nie musisz...
- Ale chcę. Nie chcę żebyś chodziła sama o tej godzinie, kto wie kto może się czaic za rogiem... - nalegałem. - No proszę cię, chyba nie chcesz żebym się całą noc o ciebie tak bardzo martwił. - uśmiechnąłem się i złapałem ją lekko za rękę.

?

?

Od Esther

- Idiota... Wie, jak zepsuć mi humor...- westchnęłam- A było już tak dobrze...- dodałam po chwili.
- Nie martw się. Jeszcze tego wszystkiego pożałuje- przytulił mnie.
- Oby...- wyszeptałam i się w niego wtuliłam.

?

Od Maska

- Ło, ile masz siły w tych rączkach. - uśmiechnąłem się.
- No widzisz. - zaśmiała się lekko.
Nagle usłyszeliśmy nadjeżdżający samochód. Zadgwizdalem i złapaliśmy je za obroże. Ku nieszczęściu był to Nicolas.
- No, widzę że szybko znalazłaś nowego naiwnego. - zasmiał się.
- Spieprzaj. - warknalem
- Żeby nie było że nie ostrzegałem. - dodał  i odjechał.
- Nie przejmuj się nim. - Powiedziałem po chwili widząc jej minę.

?

Od Esther

- Niee. Masz bardzo wygodne kolana- wyszczerzyłam się- Poza tym, to ty będziesz mieć brudne spodnie, a nie ja- zaśmiałam się cicho, a ten zaczął mnie przez chwilę łaskotać.
Znalazłam przy nodze pierwszy lepszy patyk. Zagwizdałam, a gdy psy się zbiegły, rzuciłam najdalej jak potrafiłam.

?

Od Maska

Wyszliśmy na zewnątrz, ruszyliśmy w stronę schroniska. Postanowiliśmy wziąć dwa-trzy psy na spacer. Gdy to już zrobiliśmy, poszliśmy do lasu. Jako iż dostaliśmy pozwolenie, opuściliśmy je ze smyczy. Usiadłem na mchu.
- Siadaj. - poklepałem miejsce obok siebie.
- Niee, robale... ble. - lekko się wzdrygnela.
Westchnąłem, złapałem ją za rękę i pociągnąłem do siebie sprawiając że usiadła mi na kolana. - Znaczy... jeśli ci to przeszkadza to możemy wstać... - Powiedziałem od razu.

?

Od Esther

- Hmm niech pomyślę...- zaczęłam się zastanawiać- Może się gdzieś przejdziemy?- zaproponowałam.
Maks przytaknął głową i wyszliśmy na zewnątrz. 

?

Od Maska

Było fajnie, nawet bardzo ale nie mogliśmy siedzieć tak dłużej, szkoda. Po chwili odsunęliśmy się od siebie.
- Co byś chciała porobić? - uśmiechnąłem się.

?

Od Esther

Zaśmiałam się i go przytuliłam. Swoją drogą, to było... Wow... Chyba będę to robić częściej. Mogłabym tak siedzie długo, ale no nie zbyt wypadało, a niezręczna cisza stawała się coraz bardziej niezręczna.

?

Od Maksa

Uśmiechnąłem się.
- Grzechem byłoby nie skorzystać. - stwierdziłem nie zmieniając wyrazu twarzy. Esther cicho się zaśmiała i przeczesała włosy dłonią. - To co, może zaczniemy do razu? - wyciągnąłem w jej stronę ręce i zrobiłem słodką minkę.

?

Od Esther

- Hmm niech no pomyślę... na przykład do mnie?- zaproponowałam.
- Serio? Musiałabyś teraz codziennie ze mną spać- spojrzał na mnie, ukrywając małe zdziwienie.
- Codziennie to może nie, ale od czasu do czasu...- uśmiechnęłam się delikatnie.

?

Od Maksa

- Przeeestań. . Powiedziałem robiąc minę przestraszonego chłopca.
- Przyjdzie i wejdzie ci do łóżka....
- Nie słucham cię, lalalalalala. - Powiedziałem zakrywając uszy dłońmi i przymykając oczy. - Potem będę miał koszmary przez ciebie i co? Do kogo się mam przytulić? - zrobiłem smutną minkę.

?

Od Esther

Zaśmiałam się cicho.
- Uważaj bo cię napadnie w nocy- zażartowałam.
- Nawet tak nie mów!- powiedział żartobliwie.
- Przyjdzie i cię okradnie- zaczęłam się z nim droczyć.

?

sobota, 30 kwietnia 2016

Od Maksa

- Chyba powinniśmy otworzyć cukiernię. - uśmiechnąłem się delektując naszym ciastem, dziewczyna się zaśmiała.
- Może. - odwzajemniła uśmiech.
- Ten aktor mnie prześladuje... - wskazałem widelczykiem na gościa z wąsami. - Dzisiaj, wczoraj w konie i dwa dni później...

?

Od Esther

Czułam, jak się rumienię.
- Dz-dziękuję...- wymamrotałam cała czerwona.
Gdy wstaliśmy, wzięliśmy ciasto do salonu i włączyliśmy jakiś dobry film.

?

Od Maksa

- Nie było źle... - stwierdziła podnosząc wzrok i kierując go na mnie.
- Tak... wcale, ja też miałem tak miękkie lądowanie. - powiedziałem sarkastycznie. Po chwili jednak uśmiechnąłem się. - A wiesz... masz bardzo ładne oczy. - powiedziałem po chwili.

?

Od Esther

- Głupku, ja mam łaskotki- zaczęłam się śmiać.
- Właśnie widzę. I kto teraz wygrywa, co?- zaśmiał się, dalej mnie łaskotając.
Fart fartem, poślizgnęliśmy się, lądując na ziemi. 

?

Od Maksa

- Osz ty... - uśmiechnąłem się i zrobiłem to samo co ona.
No i ponownie zaczęła się bitwa, to jednak ona wygrała, ponieważ psiknęła mi tym sprejem prosto w twarz.
- Poddaję się.... - westchnąłem, gdy podniosła zwycięsko ręce, połaskotałem ją.

?

Od Esther

- Tak. Wtedy będzie idealne- uśmiechnęłam się, a Maks wyjął z lodówki bitą śmietanę. 
Jednak to mi przypadł ten zaszczyt udekorowania ciasta. Przy okazji wycisnęłam sobie trochę na palec i zaczęłam jeść tak. Do głowy przyszedł mi szatański pomysł. Gdy jeszcze trochę mi zostało, zrobiłam mu kropkę z bitej śmietany na nosie.

?

Od Maksa

- Hej... - uśmiechnąłem się lekko.
Po jakiejś godzinie wyciągnęliśmy ciasto i udekorowaliśmy je owocami, zaczęliśmy podziwiać nasze dzieło.
- Wygląda nieźle. - przyznała z uśmiechem.
- Zgadzam się. - również się uśmiechnąłem. - Może dodamy bitą śmietanę? - zaproponowałem.

?

Od Esther

Spojrzałam na podłogę. Faktycznie była cała biała. Przytaknęłam głową i włożyłam je do piekarnika, a potem pomogłam mu posprzątać. Na szczęście, nie było tego dużo. W tym czasie, kiedy ciasto się piekło, pokroiliśmy owoce, które miały być potem ozdobą do ciasta. Kiedy Maks kroił jabłko, podkradłam mu jeden kawałek i zaczęłam jeść. 

?

Od Maksa

Miała bardzo, ale to bardzo ładne oczy... w pewnym momencie odwróciłem na chwilę wzrok, przecież nie mogliśmy tak stać w nieskończoność... a szkoda.
- To ten... - chrząknąłem. - Może wsadzisz ciasto do piekarnika a ja posprzątam? - zaproponowałem.
Podłoga nadal była cała w mące...

?

Od Esther

Nasze spojrzenia się skrzyżowały. Zapadła cisza. Staliśmy tak, patrząc sobie w oczy. W jego oczach było to coś... Coś, czego nie widziałam w żadnych innych oczach. 

?

Od Maksa

Po chwili w tym samym momencie wysypaliśmy na siebie całe dwie torby mąki. Spojrzeliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem. Doprowadziliśmy się z grubsza do porządku, oczywiście zostało trochę na włosach i ubraniach. Zauważyłem 'strugę' mąki na policzku dziewczyny, przejechałem po niej lekko kciukiem a nasze spojrzenia się spotkały.

?

Od Esther

- Naprawdę? No nie gadaj- zaśmiałam się i odwdzięczyłam mu się tym samym- Wiesz, coś zbladłeś trochę- uśmiechnęłam się, dumna ze swojego dzieła.
No i tym oto sposobem rozpętała się mała bitwa na mąkę.

?

Od Maksa

Wyciągnęliśmy wszystkie potrzebne składniki, przygotowaliśmy owoce i wzięliśmy się za wyrabianie ciasta. Wziąłem w dłoń trochę mąki i obsypałem nią twarz dziewczyny.
- Ojej, wiesz... masz tu coś... - uśmiechnąłem się lekko.

?

Od Esther

- W sumie, lubię eksperymentować w kuchni, więc czemu by nie- wstaliśmy i ruszyliśmy do kuchni.
W książce kucharskiej znaleźliśmy przepis na jakieś ciasto.

?

Od Maksa

Zaśmiałem się lekko kręcąc głową.
- Daj spokój, to nic takiego. - uśmiechnąłem się. - Mam nadzieję, że dobrze ci się spało. - dodałem.
- Dobrze. - odwzajemniła uśmiech.
- Jesteś głodna? Moglibyśmy coś ugotować, iść zjeść albo po prostu wyjść na spacer. - zaproponowałem uśmiechając się ciepło.

?

Od Esther

Nie wiem jak, nie wiem kiedy, ale zasnęłam i on chyba też. Obudziliśmy się po dwóch, może trzech godzinach. Usiadłam, przecierając oczy. Maks też już nie spał. 
- Sorki...- wymamrotałam, uśmiechając się na w pół przytomna.

?

Od Maksa

- Nie przepraszaj... nic mi nie będzie. - uśmiechnąłem się lekko.
Dziewczyna również podniosła kącik ust i ponownie przymknęła oczy. Odwróciłem lekko głowę w jej stronę i zrobiłem to samo.

?

Od Esther

Wzięłam szklankę i zaczęłam powoli popijać.
- Przepraszam cię za to. Pewnie teraz będziesz miał przeze mnie dużo problemów...- przymknęłam na chwilę oczy, opierając głowę o jego ramie.

?

Od Maksa

Weszliśmy do mnie, buty i kaski zostawiliśmy w przedpokoju i weszliśmy do salonu.
- Soku? - zaproponowałem.
- Poproszę. - uśmiechnęła się lekko.
Ruszyłem w kierunku kuchni, wziąłem dwie butelki soku pomarańczowego i ciastka, usiadłem koło Es na kanapie.

?

Od Esther

- Niee, nic mi nie zrobił. Tylko lekko mnie popchnął. Nawet nie dał mi dojść do słowa. No, czasami coś mi się udało wtrącić, ale ogólnie dużo krzyczał- westchnęłam, poprawiając włosy- Dzięki że po mnie przyjechałeś- przytuliłam się do niego.
Weszliśmy potem do jego domu.

?

Od Maksa

Nie zbyt rozumiałem ani nie wiedziałem gdzie jechać. Stanąłem dopiero pod moim domem, zgasiłem silnik, ściągnąłem kask i zsiadłem z motoru.
- Coś ci zrobił? Stało się coś? - spytałem z troską pomagając jej również zsiąść z maszyny.
Jeśli tylko powie że ją uderzył, zabiję go...

?

Od Esther

- Okej. Na taki układ się zgadzam- wtuliłam się w niego.
Postaliśmy tak z godzinę, a potem każdy wrócił do siebie. Jednak w domu Nicolas zaczął do mnie wydzwaniać i wysyłać pierdyliard sms'ów. Wyłączyłam komórkę. Było już późno. Dopiero jakoś później, kiedy jadłam kolację i byłam wykąpana, ponownie ją włączyłam. Zablokowałam Nicolas'a, żeby nie przeszkadzał mi w pisaniu z Maksem. Po dwóch godzinach i napisaniu sobie "dobranoc" poszłam spać. Następnego dnia obudziło mnie pukanie, a raczej walenie w drzwi pięściami. Byłam rozespana, a rodzice wyjechali już do pracy. Na w pół przytomna, zeszłam na dół i spojrzałam przez judasza. Nicolas. Westchnęłam, przewracając oczami. Ostatecznie mu otworzyłam.
- Czego chcesz?- mruknęłam.
- Pogadać- zaczął wchodzić do środka, ale go zatrzymałam.
- Nie pozwoliłam ci wejść- spiorunowałam go wzrokiem, ale odtrącił moją rękę i ostatecznie wszedł.
- To wszystko przez tamtego gnojka, prawda?- niemalże warknął.
- Wyjdź, jeśli masz zamiar dalej o tym nawijać. Powiedziałam ci, że cię nienawidzę i nie chcę cię znać- wypuściłam powietrze nosem.
Zaczęła się awantura. Pobiegłam do pokoju i się w nim zamknęłam. Gdy się przebierałam, zadzwoniłam do Maksa, żeby szybko po mnie przyjechał. W tym czasie, wyciągnęłam Nicolasa na zewnątrz, żeby móc potem zamknąć dom. Ale on nie dawał za wygraną. Wysłałam sms'a Maksowi, żeby wszedł od strony ogrodu, żebyśmy mogli się wymknąć. Tak też się stało. Ostatnie co widziałam, gdy odjeżdżaliśmy, to minę Nicolasa gdy zobaczył mnie z Maksem, odjeżdżających na motorze.

?

Od Maksa

Zaśmiałem się lekko na jej słowa. Staliśmy tak, było całkiem a nawet bardzo miło. Co jakiś czas zamienialiśmy pojedyncze zdania.
- To może jutro się przejdziemy? Weźmiemy jedzenie, koc... - zaproponowałem.
- A jak mnie zwieje? - uśmiechnęła się.
- To cię złapię i nie puszczę. - odwzajemniłem uśmiech.

?

Od Esther

- Ale dzisiaj już tam nie idziemy- zaśmiałam się.
- Czemu?- spytał.
- Za zimno. Boję się, że by mnie zwiało i bym spadła- uśmiechnęłam się, mimowolnie opierając głowę o jego ramie.

?

Od Maksa

Oparłem się o obręcz i spojrzałem w dół. Morze było dość spokojne, mimo wszystko fale nadal uderzały o bele na których trzymał się most. Wiał lekki wiatr.
- Ładnie... - powiedziała rozmarzona.
- Zgadzam się. - uśmiechnąłem się lekko. - Jeszcze lepszy widok jest z klifów... - spojrzałem na nią ukradkiem.

?

Od Esther

- Nie będzie ci zimno?- spojrzałam na niego z troską.
- Niee. Ale za to tobie będzie, jak nie weźmiesz mojej bluzy- uśmiechnął się i mnie nią okrył.
Po dziesięciu minutach dotarliśmy na koniec. Widok był nieziemski. 

?

Od Maska

- Cieszę się. - odwzajemniłem uśmiech. - Chcesz się przejść? - zaproponowałem.
- A gdzie?
- Może na plażę? - Es skinąła głową.
[...] Szliśmy powoli, naszym celem był koniec pomostu (A był on dość długi) Czując iż zrobiło się chłodno, oddałem dziewczynie swoją bluzę.

?

Od Esther

Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Przytaknęłam głową, odwracając głowę w jego stronę. Maks pomógł mi wstać i ruszyliśmy do kina. Przeglądaliśmy filmy. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na horror. Nie obyło się bez kupna popcornu. Kiedy seans się zaczął, zgasły światła. Niektóre dziewczyny w kinie już zaczynały krzyczeć. Oczywiście ja nie byłam lepsza. Gdy nie działo się nic ciekawego, rzucaliśmy w ludzi popcornem. Nie raz i nie dwa chowałam twarz w koszulkę Maksa. Gdy film się skończył, wyszliśmy z sali kinowej. 
- Dziękuję. Poprawiłeś mi humor- uśmiechnęłam się ciepło do chłopaka.

?

Od Maksa

- Nie pierwszy nie ostatni. O mnie się nie martw. - stwierdziłem i również skierowałem wzrok w morze.
Siedzieliśmy w ciszy, słuchając szumu fal. Spojrzałem na nią ukradkiem.
- Co powiesz na kino? Jakaś fajna komedia na poprawę nastroju, albo horror. - zaproponowałem. - Zgodzę się nawet na komedię romantyczną jeśli je lubisz. - Uśmiechnąłem się.

?

Od Esther

Otarłam wierzchem dłoni, mokre jeszcze oczy.
- Okej, ale... Musisz teraz uważać...- spojrzałam na niego.
- Dlaczego?- spytał, chyba trochę nie rozumiejąc. 
- Nicolas będzie się teraz na tobie mścić. Kto wie, co mu może do tego głupiego łba przyjść...- burknęłam, patrząc na morze.

?

piątek, 29 kwietnia 2016

Od Maksa

Szliśmy z Nickem w stronę warsztatu, nagle zadzwonił jego telefon i musiał wracać. Sam tam iść nie chciałem, dlatego też zawróciłem. Szedłem brzegiem plaży, patrząc w piasek. Podniosłem na chwilę wzrok i zauważyłem Esther. Wyglądało na to, że płakała. Podszedłem do niej i usiadłem koło niej, moje przeczucia się sprawdziły.
- Hej, Es... nie płacz. Nie warto, to dupek... najwyraźniej nie był ciebie wart. - starałem się mówić uspokajająco, położyłem jej rękę na ramieniu.
- Łatwo powiedzieć. - mruknęła.
- Masz wybór, możesz siedzieć i płakać, albo wstać i powiedzieć sobie, że będzie dobrze, że dasz radę i uwierzyć w to z całych sił i pokazać mu, że nie będziesz po nim płakać dniami i nocami, że jesteś silna.

?

Od Esther

Kilka minut później przyjechał Nicolas. Był nadzwyczaj zadowolony i pewny siebie.
- Co jest...?- nie dokończył, bo dałam mu w twarz.
- Ty idioto! Jesteś cholernym dupkiem i podłym kłamcą!- zaczęłam się na niego drzeć.
- Vivi ale o co ci chodzi?- udawał niewiniątko, świetnie.
- Nie mów tak do mnie!  Wiem że nie raz mnie zdradziłeś, a ja ci ufałam! Nienawidzę cię! -odwróciłam się i zaczęłam iść w stronę plaży, a po policzku spływały mi łzy.
- Esther ale skąd ty o tym niby możesz wiedzieć?- dogonił mnie i złapał za ramię, ale szybko odtrąciłam jego rękę.
- Niby to ja mam swoje sposoby. Daj mi spokój i nigdy więcej do do mnie nie zbliżaj- warknęłam zakrywając twarz włosami, żeby nie zobaczył, że płaczę.
- Maks...- usłyszałam tylko i Nicolas się zmył.
Znalazłam kawałek dzikiej plaży. Nadal miałam mokre policzki. Usiadłam, skulając się pod jednym z drzew, chowając zapłakaną twarz w kolanach.

?

Od Maksa

Ruszyłem za dziewczyną, stanęła przy wejściu przy plaży.
- Maks, idź. Chcę z nim porozmawiać sama. - poprosiła.
- Jak chcesz, sorki. - powiedziałem dość cicho i westchnąłem.
Wsadziłem dłonie do kieszeni spodni i ruszyłem w stronę plaży.

?

Od Esther

Spojrzałam na niego, marszcząc trochę brwi.
- Mów- powiedziałam twardo, powoli zaczynałam się martwić.
- Nie wiem... Nie wiem czy powinienem...- zaczął, drapiąc się w tył głowy.
- Powiedz!- podparłam się rękami o piasek, zaczynając myśleć już o najgorszym.
- On... Nie jest wobec ciebie szczery... Zdradził cię i to nie raz...- widziałam zakłopotanie na jego twarzy.
Nie chciałam w to wierzyć, ale z drugiej strony Nicolas...
- Nie... Nie... To nie może być prawda...- zaczęłam cicho powtarzać, wstając z ziemi i ruszając w stronę drogi.
- Esther! Gdzie ty idziesz?- Maks ruszył za mną.
- Muszę z nim porozmawiać- w oczach miałam już szklanki.
Chciałam się z nim spotkać. Teraz. Już. Natychmiast. Wysłałam mu w trakcie chodu sms'a, żebyśmy się spotkali przy plaży.

?

czwartek, 28 kwietnia 2016

Od Maksa

- Może to nie moja sprawa... ale ile jesteście razem? - spytałem.
- Jakoś będzie prawie dwa lata. - odpowiedziała.
Skrzywiłem się lekko. Co za szmaciarz, miał dziewczynę a całował, obściskiwał i nie wiadomo co jeszcze z innymi dziewczynami. Powiedzieć jej? Nie chcę jej psuć związku, ale Nicolas to dupek, nie zasługuje na nią... chciałbym być wobec niej w porządku, ale czy mi uwierzy?
- Co jest? - spytała widząc moje zamyślenie.
- Nie wiem czy powinienem ci to mówić... z jednej strony nie chcę ci rozwalać związku, a z drugiej chciałbym być wobec ciebie w porządku... - westchnąłem.

?

Od Esther

Kiwnęłam głową na znak, że rozumiem. 
- Tylko nie róbcie żadnych głupot- spojrzałam na niego kątem oka.
- Bez obrazy, ale to właśnie Nicolas ciągle mnie prowokuje. A ja głupi ciągle daję mu się upokarzać...- mruknął, wzdychając cicho.
Podciągnęłam pod brodę kolana i przymknęłam oczy. 


?

Od Maksa

- W pewien sposób. - uśmiechnąłem się lekko. - Można się... wyłączyć i zapomnieć... - westchnąłem.
- Tak... - odpowiedziała zamyślona. - Możesz mi coś wyjaśnić? - skierowała wzrok na mnie.
- Co takiego? - również na nią spojrzałem.
- O co wam chodzi, o co chodzi z tą wygraną?
- Jakoś średnio rok temu był wyścig. Miał go wygrać Nicolas ale wygrałem ja, jak się okazało był ustawiony. No i się teraz na mnie mści że przegrał. - wyjaśniłem.

?

Od Esther

- Całkiem spoko, właśnie wróciłam od Nicolasa i chciałam się przejść- spojrzałam na niego- A u ciebie?
- Czekam na Nicka- skierował wzrok na wodę.
- Ciebie też patrzenie na morze odpręża...?- zagadnęłam po chwili ciszy.

?

środa, 27 kwietnia 2016

Od Maksa

- Ja... samochody, motory, mieszane sztuki walki... ogólnie sporty wodne i lądowe... - uśmiechnąłem się lekko.
Po pewnym czasie pożegnaliśmy się, każde poszło w swoją stronę. [...] Siedziałem na plaży, czekałem na Nicka. Nagle usłyszałem znajomy głos.
- Hej. - Esther uśmiechnęła się lekko.
- Siemka. - odwzajemniłem gest. - Co tam? - spytałem gdy usiadła obok mnie.

?

wtorek, 26 kwietnia 2016

Od Esther

- Hmm, od czego by tu zacząć...- zastanowiłam się- Od kilku lat tańczę, lubię śpiewać, jeździć na motorze, deskorolce, konno...
- To i tak nieźle.
- Noo a ty?- spojrzałam na niego pytająco

?

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Od Maksa

- No oby. - uśmiechnąłem się lekko i wziąłem łyk napoju.
Rozejrzałem się dookoła, było tu bardzo ładnie i jasno, ciepło. Ponownie przeniosłem swój wzrok na dziewczynę która uważnie mi się przyglądała.
- A więc... - zacząłem opierając się o stolik. - Opowiesz mi coś o sobie? - uśmiechnąłem się lekko.

?

Od Esther

- Przeprowadziłam się tu z rodziną, gdy miałam 6 lat- uśmiechnęłam się delikatnie pod nosem, mieszając kawę- A ty?- uniosłam na niego wzrok.
- Też kiedyś tu mieszkałem, ale potem się przeprowadziliśmy. Teraz ponownie tu wróciłem- odwzajemnił uśmiech.
- W takim razie mam nadzieję, że miło ci się będzie tu spędzać czas- wzięłam łyk ciepłego napoju.

?

Od Maksa

Przyszedłem wcześniej, aby się nie spóźnić, nie lubię tego. Nie mam nic do osób spóźniających się, ale sam tego robić nie lubię. Nie czekałem długo, zamówiliśmy kawę i usiedliśmy przy wolnym stoliku.
- Więc, długo tu mieszkasz? - spytałem chcąc ją lepiej poznać i aby rozpocząć rozmowę.

?

Od Esther

Kiedy on odjechał, ja wróciłam do Nicolasa i jego koleżków. Oczywiście trochę się uczepił, że gadałam z tamtym typkiem, no ale cóż. 
Następnego dnia szykowałam się na umówione spotkanie. Jako że dzisiaj było chłodno, postanowiłam wyciągnąć z szafy moją ukochaną, czarną ramoneskę. Do tego spodnie w tym samym kolorze z dziurami na kolanach, bluzę z kapturem i martensy.



Miałam dzisiaj kaprys na czarny kolor. Włosy tylko trochę rozczesałam i wyszłam na miasto. Żeby wiatr kompletnie nie rozwalił moich włosów, narzuciłam kaptur. Na spotkanie przyszłam punktualnie. Maks już czekał.

?

niedziela, 24 kwietnia 2016

Od Maksa

- Daj spokój, to nic takiego. - machnąłem lekko ręką. - Chociaż... kawa mogłaby być. - uśmiechnąłem się lekko.
- No dobrze. - zaśmiała się lekko. - To może jutro o... 10? - zaproponowała. - Tutaj jest fajna kawiarnia. - wskazała miejsce.
Skinąłem zgodnie głową. Pożegnaliśmy się i pojechałem do siebie, wziąłem prysznic, umyłem włosy i położyłem się spać.

?

Od Esther

Skarciłam mojego chłopaka wzrokiem.
- Nicolas, jak mogłeś- trzepnęłam go ręką w ramię.
- Spokojnie księżniczko. To przecież nic takiego. Mogłem mu zrobić coś o wiele gorszego- westchnął jak gdyby nigdy nic.
- Jest tu nowy, a ty już go poniżasz- mruknęłam.
- Nie taki nowy. Już kiedyś się z nim spotkałem- niemalże to wysyczał.
- Nie obchodzi mnie to. A teraz wybacz, ale idę go przeprosić za twoje debilskie zachowanie- warknęłam i zaczęłam szukać Maksa.
Udało mi się go znaleźć po dziesięciu minutach. Był przy najwyraźniej swoim aucie. Westchnęłam widząc, jak kleją mu się włosy i cały jest mokry. 
- Przepraszam za niego. On... On już tak ma...- przewróciłam oczami.
- To nie twoja wina. Jak ktoś nie umie przegrywać, to tak to się kończy- burknął.
- Może mogłabym ci to jakoś wynagrodzić...? Kawa, upranie ci tych ubrań...?- spojrzałam na niego.

?

Od Maksa

- Można zauważyć. - odpowiedziałem uśmiechając się. - Maks. - dodałem.
Rozmawialiśmy przez pewien czas, w pewnym momencie podszedł do nas Nicolas a w ułamku sekundy wylał całą szklankę coli na moje włosy.
- Debilu. - warknąłem pchając go.
- Nie zapomniałem cię Asher. - stwierdził.
- Trzeba nauczyć się przegrywać. - rzuciłem przeczesując włosy ręką aby krople napoju nie spadały mi na twarz.
Bez słowa ruszyłem w stronę swojego samochodu. Byłem cały mokry a włosy mi się kleiły, zajebiście...

?

Od Esther

Wśród tłumu znajomych twarzy, obok Nicka zauważyłam kogoś nowego. Nie był stąd, mogłam się oto założyć. Nicka znałam z widzenia, kilka razy zdarzyło mi się wymienić z nim parę zdań. Gdy poszłam po kolejnego drinka, dziewczyny zaciągnęły mnie wręcz siłą do Nicka i nowego. Od razu zaczęły trzepotać rzęsami, kręcić włosy na palcu i się przed nim płaszczyć. Westchnęłam tylko, zakładając ręce na piersi i patrząc na ich "zaloty". 
- Ja jestem Esther, a to moje przyjaciółki- uśmiechnęłam się delikatnie, wyciągając w stronę nowego rękę. Gdy ją delikatnie uściskał, przyciągnęłam go lekko do siebie- Od razu mówię, one nie odczepią się tak łatwo- wyszeptałam trochę się śmiejąc.

?

Od Maksa

Jechałem praktycznie całe dwa dni, oczywiście robiłem przerwy. W końcu dotarłem, słońce, plaża, palmy... cudownie. Stanąłem przed domem, rozpakowałem się. Następnego dnia wieczorem wybrałem się na bulwar. Wziąłem prysznic, założyłem jeansy i koszulę.
Było tam dużo kolorowych światełek no i głośna muzyka. Zaparkowałem i ruszyłem w kierunku Nicka - czekał na mnie. Gdy mama żyła, bardzo często tu przyjeżdżaliśmy a Nick był moim dobrym przyjacielem. Bardzo się ucieszył, gdy się dowiedział że przyjeżdżam. Było tu dość dużo ludzi, zamówiliśmy coś i usiedliśmy przy stoliku na zewnątrz. Rozejrzałem się dookoła i zauważyłem Nicolasa siedzącego ze swoimi kolegami i jakąś dziewczyną. Super... więc spokojnie nie będzie. Westchnąłem i wróciłem do rozmowy z Nickem.

?