Nicolas podejrzanie długo się nie odzywał. No cóż, może to w sumie i dobrze. Jednak dzisiaj oświadczyli mi, że muszą wyjechać do pracy do Hiszpanii, ma to trwać rok. Wiedzieli, że nie będę chciała wyjeżdżać z kraju, więc załatwili mi na ten czas mieszkanie u cioci, która mieszka 50km stąd. Co tu dużo mówić, będę bywać w tym mieście tylko do szkoły. Potem ze szkoły od razu do niej. Życie mi się chyba zawaliło, ale rozumiałam ich. W sumie lepsze to, niż zostawić to wszystko. Miałam ochotę się rozpłakać. Pojechałam do schroniska i wzięłam jednego psa na spacer. Podczas ostatniego naszego spotkania, bardzo się ze mną zaprzyjaźnił, o ile mogę to tak nazwać. Usiadłam gdzieś po drzewem, wycierając łzy. Pies położył się obok, kładąc głowę na moich kolanach. Zaczęłam go głaskać. Nagle usłyszałam czyjeś kroki.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz