- Ło, ile masz siły w tych rączkach. - uśmiechnąłem się.
- No widzisz. - zaśmiała się lekko.
Nagle usłyszeliśmy nadjeżdżający samochód. Zadgwizdalem i złapaliśmy je za obroże. Ku nieszczęściu był to Nicolas.
- No, widzę że szybko znalazłaś nowego naiwnego. - zasmiał się.
- Spieprzaj. - warknalem
- Żeby nie było że nie ostrzegałem. - dodał i odjechał.
- Nie przejmuj się nim. - Powiedziałem po chwili widząc jej minę.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz