Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Okej, niech ci będzie. Widzę, że i tak nie dałbyś mi spokoju- zaśmiałam się cicho i poszliśmy odprowadzić psy.
Potem powoli szliśmy chodnikiem, który oświetlały jedynie uliczne lampy. Na szczęście, noc nie była za bardzo zimna. Wiał tylko delikatny, chłodny wiaterek. Na niebie nie było ani jednej chmurki i jak na dłoni było widać gwiazdy.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz