Spojrzałem w niebo, ani jednej chmurki świetnie było widać gwiazdy. Po kilkunastu minutach doszliśmy do domu Esther. Stanęła na jednym stopniu i odwróciła się w moją stronę, dzięki temu była równa ze mną. Centralnie przed sobą miałem te jej śliczne oczy.
- No to co... dobranoc. - uśmiechnąłem się lekko.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz