- Założę się że już żałuje że stracił tak cudowną dziewczynę... - wyszeptałem.
Siedzieliśmy tak dość długo, niestety trzeba było odprowadzić psy, zrobiło się też ciemno.
- Ciemno się zrobiło... - Westchnąłem.
- Racja. - zrobiła to samo. - Chyba będę musiała wracać do domu...
- Odprowadze cię. - zaproponowałem.
- Nie musisz...
- Ale chcę. Nie chcę żebyś chodziła sama o tej godzinie, kto wie kto może się czaic za rogiem... - nalegałem. - No proszę cię, chyba nie chcesz żebym się całą noc o ciebie tak bardzo martwił. - uśmiechnąłem się i złapałem ją lekko za rękę.
?
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz