Spojrzałam na podłogę. Faktycznie była cała biała. Przytaknęłam głową i włożyłam je do piekarnika, a potem pomogłam mu posprzątać. Na szczęście, nie było tego dużo. W tym czasie, kiedy ciasto się piekło, pokroiliśmy owoce, które miały być potem ozdobą do ciasta. Kiedy Maks kroił jabłko, podkradłam mu jeden kawałek i zaczęłam jeść.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz