niedziela, 24 kwietnia 2016

Od Esther

Skarciłam mojego chłopaka wzrokiem.
- Nicolas, jak mogłeś- trzepnęłam go ręką w ramię.
- Spokojnie księżniczko. To przecież nic takiego. Mogłem mu zrobić coś o wiele gorszego- westchnął jak gdyby nigdy nic.
- Jest tu nowy, a ty już go poniżasz- mruknęłam.
- Nie taki nowy. Już kiedyś się z nim spotkałem- niemalże to wysyczał.
- Nie obchodzi mnie to. A teraz wybacz, ale idę go przeprosić za twoje debilskie zachowanie- warknęłam i zaczęłam szukać Maksa.
Udało mi się go znaleźć po dziesięciu minutach. Był przy najwyraźniej swoim aucie. Westchnęłam widząc, jak kleją mu się włosy i cały jest mokry. 
- Przepraszam za niego. On... On już tak ma...- przewróciłam oczami.
- To nie twoja wina. Jak ktoś nie umie przegrywać, to tak to się kończy- burknął.
- Może mogłabym ci to jakoś wynagrodzić...? Kawa, upranie ci tych ubrań...?- spojrzałam na niego.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz