- Tak. Wtedy będzie idealne- uśmiechnęłam się, a Maks wyjął z lodówki bitą śmietanę.
Jednak to mi przypadł ten zaszczyt udekorowania ciasta. Przy okazji wycisnęłam sobie trochę na palec i zaczęłam jeść tak. Do głowy przyszedł mi szatański pomysł. Gdy jeszcze trochę mi zostało, zrobiłam mu kropkę z bitej śmietany na nosie.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz