poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Od Esther

Kiedy on odjechał, ja wróciłam do Nicolasa i jego koleżków. Oczywiście trochę się uczepił, że gadałam z tamtym typkiem, no ale cóż. 
Następnego dnia szykowałam się na umówione spotkanie. Jako że dzisiaj było chłodno, postanowiłam wyciągnąć z szafy moją ukochaną, czarną ramoneskę. Do tego spodnie w tym samym kolorze z dziurami na kolanach, bluzę z kapturem i martensy.



Miałam dzisiaj kaprys na czarny kolor. Włosy tylko trochę rozczesałam i wyszłam na miasto. Żeby wiatr kompletnie nie rozwalił moich włosów, narzuciłam kaptur. Na spotkanie przyszłam punktualnie. Maks już czekał.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz