Szliśmy z Nickem w stronę warsztatu, nagle zadzwonił jego telefon i musiał wracać. Sam tam iść nie chciałem, dlatego też zawróciłem. Szedłem brzegiem plaży, patrząc w piasek. Podniosłem na chwilę wzrok i zauważyłem Esther. Wyglądało na to, że płakała. Podszedłem do niej i usiadłem koło niej, moje przeczucia się sprawdziły.
- Hej, Es... nie płacz. Nie warto, to dupek... najwyraźniej nie był ciebie wart. - starałem się mówić uspokajająco, położyłem jej rękę na ramieniu.
- Łatwo powiedzieć. - mruknęła.
- Masz wybór, możesz siedzieć i płakać, albo wstać i powiedzieć sobie, że będzie dobrze, że dasz radę i uwierzyć w to z całych sił i pokazać mu, że nie będziesz po nim płakać dniami i nocami, że jesteś silna.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz