- Jest jeszcze czas... wymyślimy coś. - stwierdziłem.
- Ciekawe co... - mruknęła cicho.
- Na przykład... twoja babcia zamieszka na ten czas u ciebie.
- To się nie uda, ona za mną nie przepada a poza tym, nigdy nie zostawi swojego mieszkania samego. - wydusiła i ponownie zaczęła płakać.
- No to zamieszkasz u mnie. Powie się twoim rodzicom że mam 18 lat, jestem twoim dobrym przyjacielem... albo po prostu poproszę ciocię żeby poudawała że ze mną mieszka i że będzie się nami opiekowała. - zaproponowałem cały czas ją przytulając.
?
Adrenalina
poniedziałek, 2 maja 2016
Od Esther
- Ale... Jak tu nie płakać...- rozwyłam się jeszcze bardziej, przytulając do niego.
- Kiedy musisz wyjechać...?- wyszeptał.
- Za tydzień- wychlipałam.
?
- Kiedy musisz wyjechać...?- wyszeptał.
- Za tydzień- wychlipałam.
?
Od Maksa
- Że co? - zmarszczyłem lekko brwi. - Ale... - przejechałem dłonią po włosach. - Nie możesz mieszkać sama?
- Nie, pytałam ale się nie z-zgadzają. - zająknęła się i pociągnęła nosem.
- Ale nie płacz... - przytuliłem ją.
?
- Nie, pytałam ale się nie z-zgadzają. - zająknęła się i pociągnęła nosem.
- Ale nie płacz... - przytuliłem ją.
?
Od Esther
Pociągnęłam nosem.
- Rodzice wyjeżdżają na rok do Hiszpanii, a mnie żeby nie brać ze sobą, zostawiają u cioci, która mieszka 50km stąd. Będę tutaj tylko tyle, co do szkoły- wytłumaczyłam.
?
- Rodzice wyjeżdżają na rok do Hiszpanii, a mnie żeby nie brać ze sobą, zostawiają u cioci, która mieszka 50km stąd. Będę tutaj tylko tyle, co do szkoły- wytłumaczyłam.
?
Od Maksa
Postanowiłem iść do psiego parku, lecz zauważyłem Esther. Miała czerwone oczy od płaczu, bez zastanowienia podszedłem do niej i kucnąłem.
- Hej, co się stało? - spytałem przyciszonym głosem.
?
- Hej, co się stało? - spytałem przyciszonym głosem.
?
Od Esther
Nicolas podejrzanie długo się nie odzywał. No cóż, może to w sumie i dobrze. Jednak dzisiaj oświadczyli mi, że muszą wyjechać do pracy do Hiszpanii, ma to trwać rok. Wiedzieli, że nie będę chciała wyjeżdżać z kraju, więc załatwili mi na ten czas mieszkanie u cioci, która mieszka 50km stąd. Co tu dużo mówić, będę bywać w tym mieście tylko do szkoły. Potem ze szkoły od razu do niej. Życie mi się chyba zawaliło, ale rozumiałam ich. W sumie lepsze to, niż zostawić to wszystko. Miałam ochotę się rozpłakać. Pojechałam do schroniska i wzięłam jednego psa na spacer. Podczas ostatniego naszego spotkania, bardzo się ze mną zaprzyjaźnił, o ile mogę to tak nazwać. Usiadłam gdzieś po drzewem, wycierając łzy. Pies położył się obok, kładąc głowę na moich kolanach. Zaczęłam go głaskać. Nagle usłyszałam czyjeś kroki.
?
?
Od Maksa
Dziewczyna zniknęła za drzwiami a ja ruszyłem w stronę mojego domu. [...] Następnego dnia postanowiłem iść się przejść, jak co dzień po śniadaniu. Wziąłem dwa psy ze schroniska (Tak, często to robię) i rzucałem im patyk w stronę wody. Fajne było widzieć te uradowane mordki. Zaczynałem się też poważnie zastanawiać nad wzięciem jednego do siebie, nie lubię jak jest w domu tak pusto... nikt na ciebie nie czeka...
?
?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)